A Jabes był bardziej poważany niż jego bracia. Jego matka dała mu na imię Jabes, mówiąc: Ponieważ urodziłam go w bólu. I Jabes wzywał Boga Izraela, mówiąc: Obyś mi naprawdę błogosławił i rozszerzył moje granice, oby twoja ręka była ze mną, obyś zachował mnie od zła, abym nie był utrapiony. I Bóg spełnił to, o co go prosił.
Krn 4,9-10

Wielu ludzi ta modlitwa skłoniła do refleksji na temat sposobu modlenia się. A w sieci wyczytałem całą masę opracowań na ten temat, analizujących krok po kroku to, co uczynił Jabes, aby osiągnąć „modlitewny sukces” i wyprowadzających z tego „skuteczną, chrześcijańską technologię zdobywania Bożej łaski”. Na pozór wszystko wydaje się być w porządku, bo ludzie ciągle szukają sposobów, żeby – jak pisał cesarz Konstantyn w dekrecie dającym początek instytucjonalnemu chrześcijaństwu – „zjednywać sobie przychylność Boga”.

Nie chce mi się nawet dyskutować na ten temat.


Po co zjednywać sobie przychylność Boga, który jest nam stale przychylny, i już bardziej przychylny i bliski być nie może?

Dla niedowiarków polecam lekturę ósmego rozdziału listu do Rzymian:

A wiemy, że wszystko współdziała dla dobra tych, którzy miłują Boga, to jest tych, którzy są powołani według postanowienia Boga. Tych bowiem, których on przedtem znał, tych też przeznaczył, aby stali się podobni do obrazu Jego Syna, żeby On był pierworodny między wieloma braćmi. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał, tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych też uwielbił. Cóż więc na to powiemy? Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale wydał go za nas wszystkich, jakże nie miałby z nim darować nam wszystkiego? (…) Jestem bowiem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani moce, ani teraźniejsze, ani przyszłe rzeczy, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie będzie mogło nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Jezusie Chrystusie, naszym Panu.
Rz 8, 28-39

Rozumiem Jabesa i w ogóle ludzi Starego Przymierza, którzy żyli przed przyjściem Mesjasza, którym się wydawało, że Bóg jest daleki i groźny. Ale dla nas, ludzi Nowego Przymierza, ludzi żyjący pod łaską?


Ten krótki fragment jest dla mnie bardziej objawieniem stałej dobroci Boga. Objawia się w nim Ojciec, który naprawdę błogosławi, naprawdę rozszerza ludzkie granice, Ojciec którego ręka jest z człowiekiem, aby go zachować od złego, aby go chronić przed utrapieniem. Objawia się tu Ojciec, który po prostu jest dobry, przychylny i chce spełniać nasze prośby.

Modlitwa Jabesa
Tagi: