Bo tak mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Jarzmo żelazne wkładam na szyję tych wszystkich narodów, aby służyły Nebukadnesarowi, królowi babilońskiemu, i będą mu służyły; także zwierzęta polne mu poddałem. Potem rzekł prorok Jeremiasz do proroka Chananiasza: Słuchajże, Chananiaszu: Nie posłał cię Pan, a ty wywołujesz w tym ludzie fałszywą ufność. Dlatego tak mówi Pan: Oto Ja usunę cię z powierzchni ziemi. Jeszcze w tym roku umrzesz, gdyż głosiłeś odstępstwo od Pana. I umarł prorok Chananiasz w tym roku w miesiącu siódmym.

Jer 28,14-17

W sytuacji, gdy Bóg właśnie łamie serce człowieka, aby doprowadzić do jego nawrócenia, próba pocieszania go „po ludzku” (na zasadzie: „nie martw się, zobaczysz, będzie dobrze”), jest sprzeciwianiem się woli Bożej. To kolejny przykład na martwe uczynki.

Wydaje się, że pocieszanie strapionych to uczynek miłosierdzia i tak często do tego tematu podchodzą wierzący. A tu znowu możemy się przekonać, że dobre jest tylko to, co Bóg teraz i dziś przeze mnie chce czynić, a nie to co mi się wydaje, że jest dobre: bo tak mówią inni, bo tak naucza kościół, bo tak postępowali święci ludzie w przeszłości.

Bóg nie pozwoli się zaszufladkować w prawa i przepisy, nawet najbardziej pobożne. On chce, żebyśmy Go słuchali nieustannie, codziennie na nowo i byli Mu ulegli jak Jezus, Jego syn. To  co  dziś jest dobre nie musi być dobre jutro, a to co wczoraj się sprawdzało, nie musi się sprawdzać dziś. To co dla jednego jest dobrem, dla drugiego może być powodem upadku. Bóg prowadzi każdego z nas indywidualnie – w tym właśnie celu posłał do nas i włożył w nasze wnętrze swojego Ducha. Tylko On, Duch Święty, wie co jest właściwe i dobre w danej chwili. I potrafi nas do tego skutecznie przekonać oraz spowodować, że podejmiemy działanie, którego jest inicjatorem.

Dlaczego ludzie wierzący nie chcą zaufać Duchowi Świętemu?
Złe pocieszanie,