Uzdrowienie w Mocy Jezusa

Kogo uzdrawiał Jezus?

Jezus, nasz Jedyny Mistrz, uzdrawiał wszystkich, którzy do Niego przyszli. Nie stawiał żadnych warunków, o nic nie pytał – leczył wszystkie choroby i wszystkie niemoce. Nie dociekał jakie są przyczyny chorób, nie robił wywiadu na temat historii choroby, czy niezdrowego stylu życia „pacjenta”. Nie uzależniał uzdrowienia od tego, czy ktoś jest po spowiedzi, czy nie, czy popełniał jakieś grzechy w przeszłości, czy nie. Nie kazał przed uzdrowieniem pokutować za grzechy. Po prostu litował się nad chorymi i ich uzdrawiał. Gdy zauważył, że chorych przychodzi coraz więcej i On sam nie był w stanie wszystkich obsłużyć, najpierw wysłał dwunastu apostołów mówiąc im (Mt 10,8):

Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie.

A potem, gdy chorych było wciąż wielu, wezwał jeszcze innych 72. uczniów (nie byli to apostołowie) i ich też ((Łk 10):

wysłał po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. (…) Powiedział też do nich: (…) uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.

W ten sposób Jezus, jako pierwszy w historii, ustanowił ruchomą klinikę uzdrawiania chorych.

Myślisz, że czynił tak dla budowania swojej popularności w narodzie? Nie, On po prostu tego chciał, kochał uzdrawiać i oczywiście był pełen miłosierdzia i litował się nad tymi, którzy cierpieli na różne choroby i niemoce. Tak, jak nauczając – zwalczał grzech, tak samo uzdrawiając – usuwał choroby i niemoce wśród ludzi. Nie musisz więc być dobry, święty, pojednany z Bogiem, żeby otrzymać uzdrowienie. Nie musisz spełniać żadnych warunków, wystarczy że poprosisz, a Jezus Cię uzdrowi. Bo On wciąż chce uzdrawiać.

Jak Jezus traktował choroby?

Jezus nikomu nie powiedział, że choroba przybliża do Boga, nikomu nie powiedział, że powinien przyjąć, zaakceptować swoją chorobę, czy niemoc, bo widać „Bóg tak chce”. Nigdy nikomu nie powiedział, że jakakolwiek choroba jest dobra.

Jezus Chrystus, ten sam który mówił o sobie, że „nic sam z siebie nie czyni, ale że mówi to, czego Go Ojciec nauczył”, nigdy w swoim nauczaniu nie powiedział, że choroby pochodzą od Boga, nawet nie dał takiej sugestii. Wręcz przeciwnie, wiele chorób traktował jako efekt działania demonicznego i je wypędzał, usuwał z człowieka – traktował choroby jako coś złego, jako uwięzienie pochodzące od diabła.

Na jakiej więc podstawie ludzie sądzą, że Bóg zsyła choroby, że Bóg chce, żebym chorował? Gdyby tak było, to Jezus „lecząc WSZYSTKIE choroby i WSZYSTKIE niemoce” sprzeciwiałby się woli Boga! Czy to możliwe?

Jeśli uważasz, że twoja choroba pochodzi od Boga, bo w ten sposób Bóg wychowuje, doświadcza ludzi, to dlaczego idziesz do lekarza, dlaczego bierzesz lekarstwa – przecież w ten sposób sprzeciwiasz się woli Boga?!

Widzisz, że takie myślenie prowadzi do absurdu?

Ten Jezus, który mówi: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” oraz „kto widzi Mnie, widzi Ojca”, ten właśnie Jezus, Syn Boży, sprzeciwiał się chorobom, bo one pochodzą od diabła! Wszystkie choroby i wszystkie niemoce to dzieło diabła. A ten, kto ma moc i pragnienie zwalczać dzieła diabła, to Pan nasz, Jezus Chrystus!

Jak Jezus uzdrawiał?

Jezus wielokrotnie modlił się do Swojego Ojca w Niebie – jest o tym mowa w wielu fragmentach Ewangelii, ale gdy uzdrawiał choroby i niemoce – nigdy nie zwracał się z prośbą do Ojca: „Ojcze, Boże proszę, uzdrów tego chorego”. Zwracał się natomiast sam, bezpośrednio, do chorób lub osób chorych i Słowem wypędzał z nich wszelkie choroby i niemoce.

Jezus nie modlił się wiele godzin nad chorym człowiekiem, wypowiadał Słowa Mocy i choroba ustępowała. Czynił to Mocą Ducha Świętego, którym został napełniony podczas chrztu w Jordanie. Czynił to Mocą tego samego Ducha, który z niczego uczynił Niebo i Ziemię, i cały wszechświat, który stworzył życie na ziemi, który tchnął w nozdrza Adama i uczynił z niego „istotę żywą”.

Ten sam Duch Boży, który działał tak wielkie znaki i cuda przez Chrystusa, został po Wniebowstąpieniu zesłany nam, uczniom Jezusa, nam, którym Jezus powiedział (J 14,12):

Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca.

Testament Jezusa

To nam, wierzącym Jego Słowu, Zmartwychwstały Pan zlecił posługę uzdrawiania, mówiąc przed swoim wstąpieniem do Ojca (Mk 16,15-17):

Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie.

Jezus odchodząc do Ojca, powiedział nam (Mt 28, 18-20):

Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i czyńcie uczniami wszystkie narody (…). A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.

Skoro Jezus tak powiedział, to tak rzeczywiście jest. Wierzymy zatem, że Jezus, pełen Mocy, jest w nas, „wczoraj i dziś, zawsze ten sam”. Jego miłosierdzie jest takie samo, jak wtedy, gdy stąpał po ziemi, jego litość dla chorych jest taka sama, jak wówczas gdy wysyłał siedemdziesięciu dwóch, żeby „hurtowo” uzdrawiali wszystkich chorych w Izraelu. Jego nastawienie do chorób się nie zmieniło – dalej uważa je za zło, którym diabeł nęka ludzi.

[Jezus] Syn Boży objawił się po to, aby zniszczyć dzieła diabła. (1 J 3,8).

Dziś posługę uzdrawiania, w Mocy Ducha Świętego, czynimy my – wierzący uczniowie Jezusa – bo tak postanowił Jezus.

Rzeczy proste są dla prostaczka

My już uwierzyliśmy Słowu Boga, który nam obiecał:

Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: (…). Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie.

To jest naprawdę bardzo proste polecenie, wystarczy uwierzyć Słowu i zacząć czynić to, co nam Jezus nakazuje. Każdy może to czynić, nie potrzeba żadnego wykształcenia, nie potrzeba być świętym albo mądrym! Nie potrzeba mieć doktoratu z teologii.

Gdy siedemdziesięciu dwóch wróciło z wielką radością po misji uzdrawiania, Jezus również (Łk 10,21)

rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.

Widzisz, upodobaniem Boga Ojca jest, żeby posługa uzdrawiania była prosta, tak prosta, żeby umiał to robić prostaczek, taki jak ja czy ty. Myślisz, że tych 72 ludzi, których Jezus posłał, żeby uzdrawiali chorych, miało jakieś wykształcenie, wiedzę medyczną, czy teologiczną? A może myślisz, że zanim poszli, to najpierw się wyspowiadali, pojednali z Bogiem, pokutowali za grzechy, albo że byli jacyś wybitni, bardziej święci niż inni?

Wybitni i mądrzy ludzie tamtych czasów, czyli uczeni w Piśmie i faryzeusze, stronili od Jezusa. Wokół Jezusa kręcili się natomiast przeciętniacy: rybacy, drobni handlarze, cudzołożnice, celnicy, złodzieje – ludzie prości, niepiśmienni, nieuczeni i jak my wszyscy – grzesznicy. I to właśnie spośród takich prostych, normalnych, grzesznych ludzi Jezus wziął tych siedemdziesięciu dwóch i wysłał, żeby uzdrawiali w Jego Imię. Dlaczego ich? Bo takie było upodobanie Boga Ojca! I dlatego, że my prostaczkowie – jak pisze św. Paweł (2 Kor 4,7):

przechowujemy ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas

Zastanów się chwilę. Jeśli chory idzie do lekarza, ten po dokonaniu diagnozy wystawi receptę i chory po przyjęciu leku zdrowieje, to kto z niewierzących ludzi zobaczy w tym interwencję i moc Boga? Osoba wierząca, po przemyśleniu, może zobaczyć w tym uzdrowieniu moc Boga, ale wszyscy pozostali widzą raczej moc lekarza (jego mądrość i doświadczenie) i moc nauki (lekarstwa). Ale jeśli prości, nieuczeni ludzie, jak ja czy ty, kładą ręce na chorego i w Imię Jezusa chory nagle odzyskuje zdrowie, to każdy widzi, że ta moc nie jest z nas, ale z Boga. I właśnie o to chodzi Bogu Ojcu, gdy ma upodobanie w prostaczkach.

Jest jeszcze inny powód, dla którego Bóg ma upodobanie w prostaczkach. Prostaczkowie się po prostu nie zastanawiają, czy są czyści i godni aby służyć Bogu, nie analizują czy Bóg rzeczywiście chce uzdrowić tego konkretnego chorego, albo czy Bóg jest w stanie uzdrowić z ciężkiego raka? Bo prostaczkowie uznają, że jeśli Bóg im kazał coś czynić, to przecież Bóg jest od nich mądrzejszy i wie co robi, więc trzeba Go słuchać.

Imię w Niebie

Gdy owych siedemdziesięciu dwóch prostaczków wróciło z misji uzdrawiania i radowali się, że „przez wzgląd na Jego Imię nawet złe duchy im się poddawały”, Jezus powiedział (Łk 10,19):

Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednakże nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie.

My też chcemy, żeby nasze imiona zostały zapisane w Niebie! Dlatego słuchamy Jezusa i nie zastanawiamy się nad tym, czy jesteśmy godni czy nie, czy to rozumiemy, czy nie, tylko zgodnie z Jego poleceniem, kładziemy na chorych ręce i w Imię Jezusa uwalniamy ich od chorób. I robimy to za darmo. Nie jak lekarze, ale jak Jezus, apostołowie, owych siedemdziesięciu dwóch i wielu po nich. Przecież to nasz Pan zlecił nam to zadanie (Mt 10,8):

Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie.

Chcesz, żeby twoje imię było zapisane w Niebie?

Przyłącz się do nas! Tyle osób czeka wokół ciebie na uzdrowienie. Bóg ma w Niebie dla każdej z nich paczkę ze zdrowiem i szuka na ziemi chętnych doręczycieli. W Jezusie, PIERWSZYM DORĘCZYCIELU, Bóg pokazał, że chce uzdrawiać, a Jezus dostarczył chorym wszystkie paczki ze zdrowiem, które mu Ojciec przekazał – był w tym dziele stuprocentowo skuteczny. Gdy miał za mało rąk, „zatrudnił” pomocników – najpierw apostołów, a potem innych siedemdziesięciu dwóch – żeby Mu pomogli roznosić te paczki. Teraz chce „zatrudnić” ciebie.

Jesteś gotów, żeby pomóc Jezusowi?